sobota, 25 stycznia 2014

Bo piękno tkwi w szczegółach

 Każdy pewnie nie raz słyszał, że piękno tkwi w szczegółach. Bibelot, detal czy drobnostka potrafi zmienić strój, lub dodać mu elegancji, finezji czy ożywić. 

Eksperymentów część dalsza, tym razem w kolorze fioletu :o)

Zwykłe wpięcie " w klapę" lub przypięcie do sweterka to za mało. Na wakacje mam przypinki do balerinek ( najlepiej prezentują się na zwykłych czarnych lub białych ), jesienią większe broszki noszę przy szarym płaszczu :o) lub szaliku, ale możliwości jest  zapewne więcej.


 Pozdrawiam 

sobota, 18 stycznia 2014

U-Lala :o)


Moje pierwsze zabawkowe perypetie.... jak oglądam blogi dziewczyn, które szyją zabawki dla dzieci, wszystko wydaje się bajecznie proste :o) Co to za filozofia misia uszyć lub lalkę. No to się przekonałam na własnej skórze :o)) ile czasu i pracy trzeba włożyć w jedną lalę

Moje nieporadne laleczki, które niedługo nabędą oczka i buzie są na razie dość mizerne, jedna ma jeszcze rączki w pudełku  :o/ ,ubranka się szyją, a tak wogóle to siedzą teraz w szafie i czekają na swoje 5 minut.

Ot takie szkaradki pokraczne,niedokończone, ,ślepe :o)))



Pozdrawiam 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Gruby, czarny kot wlazł na płot i mruga (13:13 )

No dobrze, nie taki znowu gruby, lekko zaokrąglony, a do tego czarny i piękny, bo o Księżnej Fionie z Bajki dziś opowieść. Choć chyba trafniejszym określeniem jest "plaster", bo jak tylko usiądę zjawia się  natychmiast i czatuje jak tu się przykleić. Czasami nawet nie zauważę jak wpakuje się na kolana. A do tego fochasta, rozwydrzona, kapryśna, sycząca histeryczka, która kiedyś była jedynaczką, a aktualnie dzieli swoje metry z dwójką futrzaków. Dość długo trwała aklimatyzacja i przyjęcie jednego kota. Przy drugim ( a tak naprawdę czwórce oswajanych dzikusków-maluchów ) chyba już się pogodziła z losem, że nie będzie pępusiem wszystkich i teraz akceptuje wszystkie koty, no może prawie :o)))). Wizyty Tosi ( trzynogiego kota rodziny ) znosi bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o Bolesławie, który płacze za każdym razem jak Tośka na niego spojrzy. Niby największy, najsilniejszy i najbardziej zakręcony z trójki, a płacze jak kociak :o))))

Ale wracając to tematu, bo tu miało być o Fionie, dzisiejsze fotki :o))) księżniczki.

To od czego zaczynamy, hmmmmm, może na początek " mały foch"
 
Nochal, który szynkę czy świeże mięsko, rybkę wywącha z odległości kilometra. Tenże nosek też potrafi wkręcić się tam gdzie jest kanapka i ją perfidnie podgryzać, nawet gdy ja patrzę.

 A tu widać brak ząbka na dole :o) nie wiem kiedy go straciła, ale nie ma dolnej jedynki :o))))) co wcale nie przeszkadza jej w konsekwentnym kąsaniu ludzi :o))))

 

Ale to całkiem dobry kot jest




Ok koniec sesji, bo koty też muszą kiedyś pospać i nie ma ich co drażnić.
 A taka była malutka :o) i słodka.
Pozdrawiam

niedziela, 12 stycznia 2014

Bo nie trzeba być aniołem......

Jeśli ktoś chciałby się stać szczęśliwym posiadaczem oryginalnej broszki, zapraszam na licytację allegro dla WOŚP :o) tu kliknij  i już jesteś :o)


No to Gramy :o)

Pozdrawiam
 

Wynianka przedświąteczna


A dziś zdjęcia "zapożyczone", bo w przedświątecznym amoku nie zrobiłam fotek wymiankowych :o), więc za zgodą Etoile umieszczam też u mnie :o) kilka jej zdjęć.

Na początku wstęp, bo liczy się pierwsze 5 sekund :o)))


  A tu kilka zdjęć samej zawartości pudełka

 
 

 

A wam coś ciekawego wpadło w oko ?
Pozdrawiam 
 

sobota, 11 stycznia 2014

Kto to , co to, kto to jest ?





Kocie łapy dotrą wszędzie, większość porannych wędrówek rozpoczyna się od przechadzki po prywatnym, przeznaczonym na wyłączność, słonecznym, niezastąpionym  tarasie ( a dokładniej daszku nad wejściem do klatki, :przylepionym: do naszego balkonu ). Kociska za nim przepadają, nawet jak jest 30-40 cm śniegu to nurkują i kopią, żadna pogoda nie jest im straszna. Na szczęście zima nas oszczędza i poranne wycieczki zostawiają jedynie ślady :o)))



Nie ma jak darmowy monitoring bloku, nic się nie ukryje :o))), a my mamy monitoring x 3

Monitoring zewnętrzny:



Monitoring klatki przez okienko:

Monitoring sąsiadowych balkonów i stanu ich zawartości:



I tak to sobie futrzaki bumelują z dnia na dzień w naszym "kocim Ciechocinku", póki słońce i temperatura na plusie :o)))

Pozdrawiam

środa, 8 stycznia 2014

Królewski guzik z pentelką


Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam guzika, co kociego pysia ma :o)

Dziś będzie dwu tematycznie -> 1. kocia - bo to mój bzik numer jeden , -> 2. broszkowo - bo to moje drugie zajęcie na wolne chwile. Guzików w domu mam wiele, srebrne, złote, z herbem lub innym emblematem, kolorowe i zwykłe białe. Każde z nich lubię, bo kupuję tylko te, które mają w sobie to "coś" i będą się pięknie prezentowały na broszkach. Ale jeden szczególnie mi się podoba... może dlatego nie czekał zbyt długo na godną siebie oprawę :o)

Zakochałam się w tym guziku i choć kosztował tyle, ile warta jest niejedna moja broszka, to nie było siły na ziemi i na niebie które powstrzymałyby mnie, aby go mieć :o))) Tak naprawdę to był jeden z pierwszych guzików jaki nabyłam, a wstążki i kolejne guziki, koraliki, pozostałe bibeloty musiały do niego pasować :o).

Czy nie jest uroczy, a do tego bardzo solidnie i starannie wykonany. Niejedna osoba pomyśli "ot guzik jak guzik", ale mnie on zachwycił " od pierwszego wejrzenia" i jest tylko mój :o).
 

 
 

 

 

Broszkę robiłam trochę w stylu marynarskim, ale tak aby pasowała również do marynarek z łatkami na łokciach. Taki mały kawałek luksusu za grosze :o) i to na wyciągnięcie ręki.


Mam też inny "złoty " guzik, ale ten przynosi mi szczęście :o) i chowam go głęboko w kieszeni.

Pozdrawiam

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Nowy rok czas zacząć, od prezentów


Nic w tym roku nie postanawiam, nic nie planuję, nie będzie spinki i pogoni aby z czymś się wyrobić. Chcę aby ten rok był miły, lekki i przyjemny i dlatego zaczynam go od prezentu. W ubiegłym roku zrobiłam wymiankę z Etoile ( mam nadzieję, że broszki Ci się podobały :o)))) ), ale mój prezent ze względu na rozjazdy i pracową bieganinę cierpliwie na mnie czekał ( w kąciku na poczcie, biedak całe święta spędził ).

Ale tym sposobem 2 stycznia pamiętnego roku 2014r. jest on pierwszym ( mam nadzieję nie ostatnim) podarkiem. Do książek, które czekają już niecierpliwie dodałam triller " Złap mnie, nim upadnę" ( ogromnie jestem ciekawa ), a do szkatułki powędrowały różności ( niektóre nie zdążyły, bo zostały przechwycone ), więc pokazuję to co mi pozostało.




 


Wspomnienie sylwestrowej imprezy pozostało jedynie na ścianie, ale mam nadzieję że tak właśnie będzie w tym roku.

Święta minęły, choinka już dawno rozebrana, sylwester był, a ja nadal nie mogę się napatrzeć na kuleczki, no cieszą oczy non stop. Przenoszę je z miejsca na miejsce i szukam tego najlepszego. Choć tak naprawdę najważniejsze aby były na widoku :o)))) moim .





Miłego roku wszystkim życzę.

U la la, zapomniałabym o miziakach domowych :o). Koteria dzielnie zniosła Sylwestra i najazd 8 gości :o) a w święta torochę kilogramów przybyło również im :o))





Pozdrawiam