niedziela, 15 września 2013

Prezenty są miłe, ale mnie bardziej cieszy....


 Każdy z nas niejeden raz uśmiechnął się na widok prezentu, bo któż nie lubi ich dostawać. Najpierw jest oczekiwanie i ogromna ciekawość " co jest w środku"... a jak już go dostajemy podskakuje adrenalinka i ciekawość jest jeszcze większa. Bardzo fajne uczucie, lubię dostawać prezenty :o) i te trafione i  te mniej, bo każdy mnie cieszy tak samo. 

Ale jeszcze bardziej cieszy mnie ich rozdawanie, zwłaszcza jeśli wiem że ktoś na to " wymarzone coś" czeka.. wtedy moja radość jest podwójna :o) A ostatnio okazji mam w życiu coraz więcej. W zeszłym miesiącu była paczka dla Antosia, a w tym dla Ani ( chrześnicy mojej :o) przyszłej ) , chrzciny Antosia i zaraz chrzciny Anusi. 

Siedzę i kleję paczuszki i ozdabiam, wycinam, przyklejam.... lubię tą "odstresowującą "pracę"


  



 
 
A tu album zachęcający do samodzielnego ozdabiania, trzy pierwsze strony są mojego wykonania, a dalej pozostawiam strony rodzicom







na świecie są supermeni, czasem jeszcze mali, ale jak dorosną... :o)


Moi pomocnicy, wierni i zawsze gotowi, rozwijają wstążki i papier trzymają, są niezastąpieni


A teraz czas odpoczynku po ciężkim zawijaniu :o) akurat w tym najlepsza jest Fikunia, łapka na łapkę to jej ulubiona poza, nawet jak śpi to krzyżuje swoje białe łapinki.




  Pozdrawiam



2 komentarze:

  1. Bolesław z czarnym noskiem i takim wąsikiem fajnym jest boski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to największy rozbójnik w domu, przy nim pozostałe dwie kocice to miód malina :o)

      Usuń