sobota, 27 lipca 2013

Poplątane candy :o)) jupi


 Dziś będzie krótko i zaskakująco. W ubiegłym tygodniu dotarła do mnie przesyłka z poplątanego candy, jakie było moje zaskoczenie gdy otworzyłam pudełko :o))))). Niepozorne pudełeczko, a tam tyle cudnych rzeczy, że aż szkoda byle jakich fotek wrzucać, więc będę je pokazywała partiami

Główny bohater, Mr. Qbek, naprawdę słodki i pomysłowy
i coś, co cieszy oczy i uszy ;o)

Pozostałe cuda już niedługo, muszę je porządnie obfocić, bo dziś moje towarzystwo zajęło większą część stołu i domagało się zdjęć, więc z dalszej  fotorelacji nici. 

Za te cudeńka baaaardzo dziękuję :o))))))

A teraz zagadka, co to może być :o)

Pozdrawiam


piątek, 19 lipca 2013

Zdążyłam w ostatniej chwili ;o)


No gotowe !!! :o) a już żyłam myślą, że nie zdążę i będę musiała coś na "szybcika" kupować w sklepie. Ale udało się i spod igły lotem błyskawicy wyszła dziś poszewka na podusię. Niby nic i prosta sprawa, ale zostawiłam ją na koniec i o mały włos poszewka zawaliłaby cały misterny plan.

A plan był taki:
- polarowy kocyk (oczywiście w groszki) obszyty lamówką-> sztuk dwa dla tygodniowego Antka i jeszcze oczekiwanej Ani
- polarowy koc w gwiazdki (bo większemu chłopakowi już nie wypada groszkować)- dla czterolatka Macieja ;o)
- Komplecik pościeli dla Antka (ten od nieszczęsnej poszewki) oczywiście w grooooszki no i paski i kokardki

Aaaaaa i najważniejsze, naszywki, no takie żeby wiadomo było kto zrobił. Wbrew pozorom pomysł na naszywki najbardziej mi uwierał, bo nie wiedziałam czy drukować coś i naprasować, czy stemplować farbami do tkanin, czy wystarczy Sharpie i będzie ok. Wygrał pisak, bo napis wyszedł najbardziej hand made-owo. Czy się udało, oceńcie sami:




a to moje metki:
Tak, tak, oczywiście nie obyło się bez pomocy i końcowej kontroli jakości choć całe towarzystwo było przekonane, że polarowe koce są szyte dla nich :o)))
No, teraz można już ruszać w drogę :o), wszystko gotowe. 

 Pozdrawiam