czwartek, 14 lutego 2013

Broszki w groszki

Internet pełen jest okazji, rzeczy cudownych i niepowtarzalnych i chyba jesteśmy szczęściarzami, że żyjemy w czasach gdy większość tego co nam się wymyśli czy wyśni jest na wyciągnięcie ręki. Ale bywa też tak ( ja chyba mam nagminnie ), że w głowie mam jakiś pomysł lub koncepcję, a za diabły znaleźć tego nie mogę, albo cena jest mówiąc skrótem ciut za wysoka. Tak też było z moją pierwszą broszką, którą wypatrzyłam na allegro, a która oprócz tego, że była śliczna miała też kilka rzeczy do poprawki. Doszłam do wniosku , że po co wydawać kaskę na coś co mam potem przerabiać jak mogę zrobić sama, od początku i taką jaką chcę. Oczywiście naszukałam się tasiemek, koralików, guziczków małych i dużych, w sklepach internetowych i stacjonarnych. Miało to jednak swoje plusy, odkryłam w mojej miejscowości kilka fajnych sklepików pasmanteryjnych i jedną skarbnicę, zwaną przeze mnie " guzikownią" którą ubóstwiam. 

Dwa lata temu zauroczyły mnie ( jak wiele osób w tym czasie ) dodatki w stylu "marine". Królował wtedy granat, popielaty niebieski, biel i czerwień, kotwice, muszelki i rybki i wszystko co kojarzyło się z morzem.

Nie przepadam za czerwienią, bo jakoś mi w niej nie do twarzy dlatego wymyśliłam sobie, że mój "styl marynarski" może się chyba bez niej obyć. A oto jedna z pierwszych broszek, a jako że kocham groszki, nie mogło ich zabraknąć i tu.

 


Ale jeśli styl miał być marynarski i prawdziwy zarazem, bez czerwieni nie mogło się obyć. Powstało kilkanaście różnych wzorów broszek, które bardzo szybko znalazły nowe właścicielki. I tak moje broszki powędrowały do Ostródy, Olsztyna, Gdańska i sama nie wiem gdzie jeszcze.... Niech się dobrze noszą i cieszą oczy ich właścicielek :o)




Dziś  Walentynkowy dzień więc pozwoliłam sobie dodać coś słodkiego jak landrynka



Pozdrawiam

1 komentarz: