niedziela, 17 lutego 2013

Nie ma jak kot

a to moi wierni pomocnicy

Fiona zwana Niusią
to nasza mała księżniczka, fochasta i humorzasta, i tak od 7 lat :o) ale jest to nasz domowy plasterek, przechadza się,  wypatruje ludzia i po chwili już jest przylepiona do niego na kilka godzin. Jak komuś zimno to niezły termofor z tego futrzaka, tylko czasami kości boją :o))))),  bo przesunąć jej z kolan nie wypada, takie robi avanti ....


Fika zwana Kinią
kicia wyzwolona, gdyby mogła wracałaby do domu na miskę i spanie, a resztę życia na dworze. Ale tak dobrze nie ma, bo z 1 piętra szybować jeszcze nie umie no i z powrotem byłby problem :o))). Codziennie zalicza  4 1-no godzinne wycieczki  a potem proszę->  obrazek poniżej, i koniecznie przy grzejniku.


i młodziak Bolesław zwany Bolkiem/ Misiem Rysiem
kotek z tzw. "łapanki", kiedyś był dzieciakiem dziko żyjącej w okolicach osiedla kotki (jednym z czterech). Wyłapałam towarzystwo, oswoiłam, rodzeństwo poszło do nowych domów a ten boi-dudek miał zostać na oswojenie i tak już 1,5 roku oswaja ... nas :o))). Łobuz i zaczepa 100%, ale gdyby nie on obie kotki ważyły by chyba po 10kg, a tak przegania towarzystwo :o)))


 Najbardziej pomocny jest oczywiście najmłodszy,  wszędzie go pełno i żadna praca bez niego nie jest w pełni wykonana. O proszę jak to wygląda...



a jak już się zmęczy to ma mamy, tak na oko, z metr konkretnego tłuściutkiego kota


Ja i moi pomocnicy dziękujemy za odwiedziny i uwagę

Ania i ferajna :o)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz