sobota, 28 grudnia 2013

Raz, dwa, trzy :o) czyli skrót grudniowych poczynań


 Listopad minął mi tak szybko, że ocknęłam się dopiero w okolicach 6 grudnia kolejny raz dziś :o)))) W związku z permanentnym i długotrwałym zaniedbaniem bloga dziś proponuje grudniowe Tour the HandMade.


Początek grudnia oczywiście upłynął pod znakiem planowania, co, komu i kiedy kupić aby dotarło przed gwiazdką. W tym roku ustaliliśmy, że będzie losowanie, więc każdy na kartkę wykaligrafował swoje imię + 3 prezenty które chciałby dostać ( + np. strony www lub sklepy jeśli prezent był skomplikowany ). Oczywiście 3 prezenty proponowane, ale  do wyboru kupującego ;o), aha i ograniczenia kwotowe, aby te święta nie doprowadziły do rodzinnego bankructwa.

Następnie przyszedł czas na Mikołajkowe mini prezenty wewnątrz firmowe:
- pakowanie, przygotowanie -> 2h
- organizacja losowania -> 30 min
- frajda -> bezcenne









 Następnie przyszedł czas na świąteczne kartki aby do 15 grudnia zdążyły dotrzeć na pocztę. W tym roku zamiast wyklejanek były malowanki.










Obowiązkowe pakowanie prezentów nie było na ostatnią chwilę, ale zeszło się trochę czasu. Dla dorosłych poważny szary papier, a dla dzieci coś mikołajkowego.


 
I czas choinkowy :o) Pomimo, iż święta spędzaliśmy poza domem choinka jest obowiązkowa











Były też prezenty, wszyscy się cieszyli, ale ja na swój czekałam chyba najbardziej :o)






I jeszcze ostatni pstryk na kulki


Na poczcie czeka na mnie jeszcze jeden prezent  z wymianki, hmmm, strasznie jestem ciekawa.

Wszystkiego Dobrego na Nowy Rok




czwartek, 14 listopada 2013

Mam i ja ....mniammm

A dziś taki szybki wpis, tak szybki jak szybko uporałam się ;o) z przysmakiem. "Chodził za mną" już od jakiegoś czasu i zaprzątał mi głowę, a że robi się go szybko i bez pieczenia, hmmm postanowiłam pierwszy raz w życiu zrobić Tiramisu :o) 

 A było tak:
Szybkie zakupy po pracy, przygotowanie domowego roboczego rozgardiaszu.


Na pierwszy rzut oka jest wszystko, ha, ale to zmyłka, bo oczywiście zapomniałam śmietany kremówki i musiałam biec do sklepu.... kto nie ma w głowie, ten ma w nogach :o)))) ale przynajmniej bez wyrzutów wciągnę sporą porcję skoro spaliłam tyyyyle kalorii, ha ha

Tak, tak wiem, przesadziłam z tym serkiem, więc w weekend będę chyba musiała zrobić jeszcze raz. Choć chłopakom zapewne będzie w to graj, bo słodycze pochłaniają pędzikiem :o)


 
Zamiast amaretto u mnie będzie kawka z Sheridanem ( akurat mój ulubiony likierek z zapasów nienaruszalnych, ale jak widać końcóweczka już, zostało ciut, nie więcej ) więc będę miała swoją wersję przysmaku jeśli się sprawdzi.

Tj części to raczej nie pokarzę, bo co prawda zarządzanie przez chaos to jeden z rodzajów zarządzania, ale obraz może być troszkę małoapetyczny :o). Potem szybkie sprzątanko....

Tadaaaam i mam, na razie tylko pocieszy oczy, bo chłodzi się w lodówce, ale i tak dla mnie wygląda pięknie i doczekać się nie mogę, hmmmm. A jeszcze godzinka w lodówce :o(





 Miłego wieczoru, a ja uciekam pilnować mojej lodówki, bo chłopaki już się kręcą :o)))) więc mogą być braki w porcjach.

Pozdrawiam

sobota, 9 listopada 2013

Na poduszce malowane.... czyli weekend z farbkami

Bielenie, rozjaśnianie i koncepcja b&w, jak zapewne zauważyliście pod tym hasłem upływają mi ostatnio dni. Przygotowania do pracy trwały chwilę, bo mając już w zasobach materiał, dwie poszewki, farbki , pisaki do tkanin, wzory i szablon czekałam już tylko na kalkę, aby wzory równo i porządnie przenieść na materiał :o)

Pierwszy i niezaprzeczalnie wyczekany był jelonek, który często przewija się na skandynawskich stronach z mieszkaniami, a który urzekł mnie bez reszty.

 




Żeby nie było mu tak smutno samemu do pary dostał kolegę :o) 


W tle oczywiście poszewki ze wzorem IKEA, które wpasowały się fajnie w klimat zwierzakowy. Nie obyło się też bez szybkiej kontroli jakości i miękkości :o)


W tym roku przygotowania do świąt (a raczej poszukiwania i przygotowania prezentów) zaczęłam sporo wcześniej, bo dość mam biegania i szukania czegoś na ostatnią chwilę. Poszukiwałam ciekawej tkaniny w gwiazdki aby pasowała do kupionej wcześniej lazurowej w białe kropki. Oczywiście wszystko musi pasować bo tkanina kupiona z zamiarem uszycia (hmmm, no właśnie nie powiem czego, bo osoba dla której to będzie może wyczytać :o)))). Ale będzie to prezent pod choinkę " Handmade by sweet... " . Miałam koncepcję na materiał, ale nie do końca znalazłam to co mi się podobało, a jak już znalazłam, to okazało się iż materiału nie ma i raczej nie będzie w najbliższym czasie. 

No cóż, w sytuacja takich jak tak trzeba zakasać rękawa i wziąć sprawy w swoje ręce ;o). Dzisiejsze popołudnie spędziłam więc na stempelkowaniu tkaniny.  2m/ 1,6m więc stempli trochę przybiłam, a i praca fabryczna do najmilszych nie należy. Ale efekt i zadowolenie z siebie, hmmm bezcenne. Teraz mogę śmiało rzec, że tkanina jest z mojej domowej manufaktury ;o)

Kilka szybkich fotek o blasku zachodzącego słońca:






Tu w małej symulacja jako obrus (hmmm? czemu nie), ale tkanina ma swoje przeznaczenie więc na razie wędruje na tydzień do szafy. Nabierze tam mocy i za tydzień lub dwa :o) pod igłę marsz.

Mam również koncepcję stempelków krzyżykowych, bo po dzisiejszym dniu mogę śmiało powiedzieć, że stemplowanie bardzo mi się spodobało. Muszę tylko uzupełnić niektóre farbki i do dzieła :o)

A długi weekend jeszcze chwilę potrwa, więc może uda się zrealizować przedświąteczne to-do-tki :o).


Pozdrawiam